Zachęta polegająca na zwolnieniu pracujących matek z podatku to jedna z obietnic wyborczych Viktora Orbána, skierowana do obywateli Węgier. Nie wiemy jeszcze, jaka będzie skuteczność zmiany, jeśli zostanie wprowadzona. Wiemy za to, że Polskie Ministerstwo Finansów analizuje możliwość wprowadzenia podobnego rozwiązania w Polsce.
Pracujące matki bez PIT? MF liczy koszty
Wzrost dzietności Polaków na pewno by się przydał. Liczba urodzeń w kraju spadła do rekordowo niskiego poziomu – 1,16, podczas gdy do utrzymania populacji potrzeba 2,1. Liczba Polaków będzie spadać, a to zła wróżba i dla biznesu, i dla przyszłych emerytów. GUS obliczył, że do 2060 roku liczba ludności w Polsce spadnie do 30,9 mln – 7 mln mniej niż w 2022 roku. Na 100 osób w wieku produkcyjnym przypadnie wtedy aż 64 emerytów.
Czytaj też: Kwota wolna od podatku wzrośnie do 60 tys. zł. Minister Domański wskazał termin
Program 800+ właściwie nic w tej kwestii nie zmienił – co najwyżej poprawił stabilność finansową rodzin o najniższych dochodach, a przez krytyków jest oskarżany o napędzanie inflacji, która uderzyła w Polaków niezależnie od dzietności.
Polska potrzebuje nowych zachęt dla potencjalnych rodziców. Orbán zaś prowadzi agresywną politykę prorodzinną i ma sporo interesujących pomysłów. Dożywotnie zwolnienie matek wychowujących trójkę lub więcej dzieci to najnowszy i od razu polskie Ministerstwo Finansów wzięło go pod lupę po interpelacji poselskiej.
Jednak wprowadzenie takiej reformy w Polsce nie będzie ani opłacalne, ani sprawiedliwe. Gdyby w 2025 roku zwolnieniem z płacenia PIT objąć matki z trojgiem lub większą liczbą dzieci, rozliczające się według skali podatkowej, budżet w 2026 roku byłby szczuplejszy o 2,83 miliarda złotych.
Czytaj też: Polacy w końcu się zgadzają. Większość popiera ten zakaz w szkołach
Co więcej, raczej nie będzie to skuteczna metoda zwiększenia dzietności. 67 proc. korzyści z ulgi trafiłoby do kobiet z grupy 10 proc. najlepiej zarabiających. Spośród zarabiających najmniej skorzystałoby tylko 3 proc. kobiet. To więc jedno z tych rozwiązań, które sprawiają, że bogaci byliby jeszcze bogatsi.
Z równością i sprawiedliwością podatkową, które gwarantuje nam konstytucja, też nie jest najlepiej w tym projekcie. Przede wszystkim wyklucza… wszystkich mężczyzn. Objęcie także ich reformą kosztowałoby państwo kolejne 2,97 mld złotych.
Wobec tego Ministerstwo Finansów nie znajduje uzasadnienia, by podjąć się wprowadzenia podobnego rozwiązania w Polsce.