Czy nowa moda ma szansę zadomowić się dłużej? Wszystko na to wskazuje. Nie tylko dlatego, że jesteśmy już nieco zmęczeni kompulsywnym „kolekcjonowaniem” kolejnych miejsc i ciągłą gonitwą, ale także dlatego, że masowa turystyka ma często negatywny wpływ na otoczenie. Pod jej naporem traci zarówno przyroda, jak i mieszkańcy miast i kultura. W czasach, gdy dbałość o zrównoważony rozwój i klimat stały się koniecznością, slow travel zdaje się być doskonałą alternatywą (Więcej inspiracji o zrównoważonych podróżach, znajdziesz tutaj).
W ideę ruchu wpisana jest bowiem dbałość o środowisko, autentyczne zainteresowanie napotkanymi miejscami i ludźmi oraz nieustanna próba minimalizowania zagrożeń, jakie niesie turystyka. Stawiamy więc na dłuższy pobyt w danym regionie, wspieranie lokalnych przedsiębiorców oraz mniej inwazyjne dla środowiska środki transportu: najlepiej rower lub własne nogi, a na dłuższych odcinkach pociąg lub auto zamiast samolotu.
Osada Schmilka w Saksonii – na szlaku, ©Florian Trykowski, DZT
Zielono mi
W istotę slow travel wpisany jest kontakt z naturą. Trudno o bardziej uważny sposób na poznawanie świata, niż wielodniowa (lub chociaż wielogodzinna) wędrówka po dziewiczych terenach, lasach, górach, morskich wybrzeżach. Kontakt z przyrodą okazuje się doskonały dla naszego zdrowia, nie tylko poprawiając kondycję, ale także kojąc nasze przebodźcowane umysły i niwelując stres.
Wiedzą o tym chociażby Niemcy, którzy dbają u siebie o miejsca, gdzie podróżnik może zwolnić i cieszyć się z otaczającej go natury. Jednym z nich jest tzw. Zielony Pas, plasujący się w czołówce największych rezerwatów przyrody w kraju. To obszar rozciągający się wzdłuż dawnej wewnętrznej granicy niemieckiej, która przez ponad 40 lat oddzielała RFN od NRD. Po zjednoczeniu Niemiec w 1990 r. Zielony Pas przestał pełnić rolę polityczną, stając się idealnym miejscem dla zrównoważonej turystyki. W lasach, na łąkach i wrzosowiskach, pośród potoków i śródlądowych wydm żyją m.in. wydry, zimorodki, bociany czarne, żbiki oraz niezwykle cenne gatunki, np. motyl błękitny krótkoogoniasty.
Widok na Zielony Pas, ©Thomas Otto
Z widokiem na morze
Dużo mniejszym, ale nie mniej ciekawym obszarem jest leżąca w północno-zachodniej części Szlezwiku-Holsztynu wyspa Föhr. To prawdziwa ostoja slow travel – już sam rejs na wyspę pozwala wyzbyć się pośpiechu. Prom płynie w spokojnym tempie przez Park Narodowy Szlezwik-Holsztyn Morza Wattowego, oszałamiający dom dla ponad 10 000 gatunków fauny i flory. Na tonącej w zieleni wyspie życie toczy się powoli: bez pośpiechu można spacerować po piaszczystych plażach, zatopić się w wiklinowych fotelach, by poczytać lub po prostu pogapić się na morze albo zajść do niewielkiego Muzeum Fryzyjskiego, którego ekspozycja przybliża historię i kulturę tego miejsca. Natomiast Morze Wattowe dzięki cyklicznym odpływom daje możliwość spaceru po dnie morza i obserwację żyjących w nim zwierząt. Pływy odbywają się co kilka godzin, trzeba więc uważać, aby we właściwym czasie zakończyć spacer.
Ekologiczna wieś
Przy Parku Narodowym Szwajcarii Saksońskiej (Nationalpark Sächsische Schweiz) leży natomiast ekologiczna wieś Schmilka, będąca kwintesencją idei slow. Miejsce cieszy się tytułem „najpiękniejszej wioski w Saksonii” i uznane zostało za lidera zrównoważonej turystyki. Obok domów z pruskiego muru, w których działają urocze pensjonaty, stoi zabytkowy młyn z 1665 roku produkujący mąkę na ekologiczne pieczywo. Lokalne rękodzieło, miejscowe smaki, przyjazna środowisku zabudowa, bliskość rzeki Łaby, trasy piesze po parku narodowym – zatopiona w świecie natury i kultury Schmilka pozwala zapomnieć o całym świecie i pędzącym czasie.
Schmilka – spacer po mieście, ©Florian Trykowski, DZT
Wędrówki wzdłuż rzeki
Tuż przy polskiej granicy rozciągają się pełne zieleni tereny nadodrzańskie. Miłośnicy niespiesznych podróży często za cel wybierają sobie kameralną wieś Mescherin, z pięknymi domami szachulcowymi. Wokół wsi piętrzą się wzniesienia i szczyty morenowe, będące śladem odległej wizyty skandynawskich lodowców. Kluczenie pomiędzy nimi, podziwianie widoków ze wzgórz, czy niespieszne wędrowanie ku nadodrzańskim rozlewiskom – z przystankami w mijanych wioskach – to kwintesencja niespiesznego, uważnego poznawania świata.
Materiał powstał w ramach kampanii
Więcej informacji na stronie Niemieckiej Centrali Turystyki