Unia Europejska poluzuje normy. To konieczne, jeśli w Europie mają jeździć europejskie elektryki

Sektor motoryzacyjny w Unii Europejskiej znajduje się w nietypowej sytuacji. Technika szybko postępuje, konkurencja rośnie jak na drożdżach. Samochody z UE lada chwila zostaną w ogonie rynku, o ile już tam nie wylądowały.
UE poluzuje normy CO2 dla sektora motoryzacyjnego

Źródło: Matt Boitor na Unsplash

Komisja Europejska przedstawiła plan działania, który ma dodać producentom samochodów animuszu. To owoc Strategicznego Dialogu na temat Przyszłości Europejskiego Przemysłu Motoryzacyjnego, zainicjowanego w styczniu 2025 przez przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen. Inicjatywa obejmuje rozwiązanie najpilniejszych wyzwań, jakie stoją przed sektorem motoryzacyjnym. W planie jest utrzymanie bazy produkcyjnej, unikanie zależności od zewnętrznych dostawców strategicznych towarów i oczywiście uwolnienie lokalnego potencjału innowacyjnego.

Komisja Europejska udostępni fundusz opiewający na 1,8 miliarda Euro. Za te pieniądze ma zostać stworzony między innymi konkurencyjny łańcuch dostaw i surowców do akumulatorów aut elektrycznych. W końcu to jeden z filarów współczesnej motoryzacji. KE podkreśla także rolę sztucznej inteligencji, łączność i automatyzację.

Luźniejsze normy emisji CO2

Jednym z czynników hamujących rozwój europejskiej motoryzacji są obecnie niestety sztywne normy emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Regulatorzy zauważyli, że potrzebna jest jednak większa elastyczność, jeśli coś ma się ruszyć w dobrym kierunku. KE będzie więc pracować nad poluzowaniem norm, by były sprawiedliwe, ale jednak zrównoważone. Inne przepisy również zostaną zmodyfikowane i uproszczone. Innowatorzy zaś dostaną regulacyjne „piaskownice”, niezbędne do tworzenia i testowania nowych rozwiązań, na czele z pojazdami autonomicznymi – na to pójdzie miliard euro.

Czytaj też: Elektryki na równi z samochodami spalinowymi! Tego nikt się nie spodziewał

Jeszcze w kwietniu 2025 roku poznamy szczegóły. Komisja opracuje ukierunkowaną zmianę rozporządzenia w sprawie norm CO2 dla samochodów osobowych i dostawczych oraz przyspieszenie przeglądu rozporządzenia w tej sprawie. Propozycja umożliwi producentom osiąganie celów przez uśrednienie wyników z trzech lat (2025, 2026 i 2027). Dzięki temu będą mogli wprowadzić na rynek auta o nieco większej emisji, by potem zrównoważyć ją deficytem w nowszych modelach.

1 kwietnia 2025 roku poznaliśmy konkretne wartości, obowiązujące w ciągu 3 lat:

  • samochody osobowe: 93,6 g CO2/km zamiast 120 g;
  • samochody dostawcze: 153,9 g CO2/km.

Co więcej, KE odeszła od pomysłu, by do 2035 roku w UE dozwolona była sprzedaż wyłącznie samochodów o zerowej emisji.

Ponadto KE będzie zachęcać zarządców flot firmowych w państwach członkowskich do przejścia na „zielone” auta. Obecnie samochody flotowe stanowią około 60 proc. rejestracji nowych pojazdów, więc warto zwiększyć tam udział aut o niskiej i zerowej emisji.

W planie jest także pobudzenie popytu na europejskie elektryki. Komisja Europejska zamierza wzmocnić zaufanie konsumentów do produkowanych lokalnie aut elektrycznych przez umożliwienie łatwej naprawy i udoskonalanie konstrukcji akumulatorów. Możemy spodziewać się więc nie tylko nowych elektryków na rynku, ale też kampanii promocyjnych i informacyjnych, finansowanych ze środków UE. Przewodnicząca Komisji Europejskiej komentuje:

Na globalnym rynku jest tak wiele niewykorzystanego potencjału, jeśli chodzi o innowacje i czyste rozwiązania. […] Będziemy promować produkcję krajową, aby uniknąć strategicznych zależności, zwłaszcza w produkcji baterii. Będziemy trzymać się naszych uzgodnionych celów emisji, ale z pragmatycznym i elastycznym podejściem. Naszym wspólnym celem jest zrównoważony, konkurencyjny i innowacyjny przemysł samochodowy w Europie, który przynosi korzyści naszym obywatelom, naszej gospodarce i naszemu środowisku.

Oczywiście cena ma znaczenie. Dla konsumentów to główne kryterium wyboru samochodu. Łańcuch dostaw i produkcja akumulatorów muszą więc zmieścić się w konkurencyjnych cenach. Jednocześnie komponenty będą musiały spełniać między innymi normy trwałości, więc zadanie jest niebanalne. Przy tym kadra w branży się starzeje i nie ma napływu nowych specjalistów. KE wyda kolejne miliony euro na zebranie danych i rozwiązanie licznych problemów społecznych – w tym wsparcie pracowników, którzy chcieliby się przekwalifikować oraz tych, którym grozi rychłe zwolnienie.

Czytaj też: O tyle wzrósł zasięg elektryków. Do wielkiego skoku wystarczyło kilka lat

Konkurencja zagraniczna zaś będzie miała trochę trudniej, bo KE zapowiada uruchomienie instrumentów ochrony konkurencji.