Rafael sprawdził system TYPHOON 30. Nowa broń przeciwko dronom robi wrażenie
TYPHOON 30 to stabilizowana, zdalnie sterowana stacja uzbrojenia zaprojektowana do zwalczania różnorodnych zagrożeń, a w tym dronów. Jest wyposażona w automatyczne działo 30 mm Mk44 Bushmaster II, które to jest zdolne do strzelania amunicją w standardzie NATO 30×173 mm, a w tym pociskami odłamkowo-burzącymi i programowalnymi z zapalnikiem powietrznym. Taka broń palna może prowadzić ogień z prędkością do 200 pocisków na minutę i ma zakres elewacji do 70 stopni, co wraz ze wspomnianą amunicją, ma czynić ją idealną do zwalczania małych i średnich dronów.
Czytaj też: Nie było innego wyjścia. Potężne niszczyciele USA dostaną zupełnie nową broń

System integruje zaawansowane elektrooptyczne systemy celownicze oraz automatyczne korekty ognia, zapewniając tym samym wysoką precyzję podczas zwalczania celów powietrznych. Na jego pokładzie znajdują się nowoczesne sensory, a w tym termowizja, kamery dzienne/nocne oraz radary, umożliwiające kompleksowe wykrywanie i śledzenie zagrożeń. Szczególną rolę odgrywa w nim radar RADA MHR RPS-42 oraz głowica optoelektroniczna CONTROP iSea-25, które to gwarantują pełną świadomość sytuacyjną w zakresie 360 stopni i zdolność do automatycznego namierzania i neutralizacji zagrożeń.
Podczas testu jednoczesnej prezentacji doczekała się też sama modułowa architektura systemu TYPHOON 30, który został zamontowany na standardowej platformie o długości około 6,1 metra. Taka konstrukcja pozwala na szybkie dostosowanie systemu do różnych potrzeb operacyjnych, bo zarówno w konfiguracjach mobilnych, jak i stacjonarnych przy minimalnym obciążeniu logistycznym. Finalnie system został przetestowany z sukcesem, a to sugeruje, że może odegrać istotną rolę w ochronie infrastruktury krytycznej i pozycji wojskowych przed tanimi, łatwo dostępnymi zagrożeniami z powietrza, czyli po prostu dronami.
Czytaj też: Nie powstrzymały ich nawet sankcje. Rosyjskie niebo znów pełne nowych myśliwców
Nie oznacza to oczywiście, że TYPHOON 30 jest wolny od wad, bo nadal izraelska firma musi odpowiedzieć na kilka ważnych pytań. System nie został bowiem przetestowany przeciwko wyjątkowo szybkim dronom czy całemu rojowi. Nie wiemy też, jak wygląda aktualnie jego opłacalność, bo choć wykorzystanie amunicji 30 mm może być tańszą alternatywą w porównaniu z rakietowymi systemami przechwytującymi, to całkowita opłacalność zależy od zużycia amunicji na jedno zestrzelenie i kosztów utrzymania systemu. Pozostaje też kwestia kompatybilności TYPHOON 30 z istniejącymi sieciami obrony powietrznej i strukturami dowodzenia, która to będzie miała wpływ na jego praktyczne wdrożenie i skuteczność w działaniach zintegrowanych. Innymi słowy, potencjał jest, ale odpowiedzi nadal nam brakuje.