Słońce wystrzeliło silny rozbłysk. Tym razem skierował się on prosto w kierunku Ziemi

Zaledwie kilka dni temu, na wschodniej krawędzi Słońca naukowcy obserwowali niezwykle silny rozbłysk słoneczny klasy X1,1. Jego źródłem była grupa plam słonecznych skatalogowana pod numerem AR4046, która wraz z obrotem Słońca właśnie przechodziła z niewidocznej z Ziemi części na widoczną część tarczy słonecznej. Już wtedy heliofizycy prognozowali, że w trakcie zapowiadającej się na kolejne dwa tygodnie podróży grupy AR4046 przez tarczę słoneczną możemy być świadkami wzmożonej aktywności słonecznej. Na potwierdzenie tej tezy długo nie trzeba było czekać.
Słońce wystrzeliło silny rozbłysk. Tym razem skierował się on prosto w kierunku Ziemi

Do nowego rozbłysku doszło 1 kwietnia o godzinie 7:56 polskiego czasu. Choć tym razem nie mieliśmy do czynienia z naprawdę silnym rozbłyskiem klasy X, a „jedynie” z rozbłyskiem klasy M5,6, to sytuacja wydaje się równie interesująca, bowiem plamy słoneczne z każdą godziną coraz bardziej obracają się w kierunku Ziemi, a tym samym emitowane przez nie rozbłyski i towarzyszące im koronalne wyrzuty masy mogą doprowadzić do burzy geomagnetycznej w otoczeniu naszej planety i wpłynąć na nas bardziej niż silniejsze rozbłyski, które jednak nie są skierowane bezpośrednio w naszą stronę.

Czytaj także: Maksimum słoneczne nie takie przewidywalne. Co naprawdę dzieje się ze Słońcem?

Każdy wyemitowany w najbliższych dniach koronalny wyrzut masy, czyli obłok wysoce zmagnetyzowanej plazmy wyrwany z powierzchni Słońca, ma szansę — po pokonaniu dzielących nas od Słońca 150 milionów kilometrów — uderzyć bezpośrednio w magnetosferę Ziemi, wywołując zaburzenia pola magnetycznego i powodując problemy w komunikacji radiowej oraz działaniu satelitów na orbicie i sieci energetycznej na powierzchni planety. Oczywiście, takiemu wydarzeniu towarzyszyć mogą także zorze polarne widoczne nawet na średnich szerokościach geograficznych.

Aktualnie specjaliści z Centrum Prognozowania Pogody Kosmicznej NOAA analizują dane z koronografu, aby potwierdzić, czy wraz z opisywanym tutaj rozbłyskiem klasy M doszło do wyrzutu masy. Wyniki tych obserwacji pozwolą ocenić potencjalne zagrożenie i przewidzieć, jak silne mogą być ewentualne burze geomagnetyczne.

Jednocześnie uwaga astronomów skupia się również na innej, nowo formującej się plamie słonecznej, AR4048. Mimo że nie jest ona jeszcze skierowana w stronę Ziemi, wykazuje znaczną aktywność, regularnie emitując rozbłyski. Jej dalszy rozwój jest uważnie monitorowany, gdyż może ona stać się kolejnym znaczącym źródłem zakłóceń pogody kosmicznej w najbliższym czasie. Jakby nie patrzeć, Słońce znajduje się aktualnie w maksimum aktywności słonecznej w swoim 11-letnim cyklu aktywności. Obecność wielu plam słonecznych na tarczy słonecznej jednocześnie nie jest w tej sytuacji niczym nietypowym.

Czytaj także: Blackout radiowy nad Amerykami. Słońce znowu dało o sobie znać

Ryzyko wystąpienia rozbłysku klasy X, najsilniejszego z możliwych, w ciągu najbliższych trzech dni szacowane jest przez NOAA na 25 proc. Jeśli taka erupcja nastąpi, a dodatkowo dojdzie do koronalnego wyrzutu masy (CME), Ziemia może doświadczyć silnych burz geomagnetycznych. Ich konsekwencje mogą obejmować zakłócenia w komunikacji radiowej, działaniu satelitów i systemach GPS. Jednak z drugiej strony, taka aktywność słoneczna zwiększa szanse na pojawienie się oszałamiających zórz polarnych, które stanowią jedno z najbardziej niezwykłych zjawisk naturalnych. Warto zatem śledzić informacje o aktywności słonecznej, aby takiego widowiska nie przegapić.