Do nowego rozbłysku doszło 1 kwietnia o godzinie 7:56 polskiego czasu. Choć tym razem nie mieliśmy do czynienia z naprawdę silnym rozbłyskiem klasy X, a „jedynie” z rozbłyskiem klasy M5,6, to sytuacja wydaje się równie interesująca, bowiem plamy słoneczne z każdą godziną coraz bardziej obracają się w kierunku Ziemi, a tym samym emitowane przez nie rozbłyski i towarzyszące im koronalne wyrzuty masy mogą doprowadzić do burzy geomagnetycznej w otoczeniu naszej planety i wpłynąć na nas bardziej niż silniejsze rozbłyski, które jednak nie są skierowane bezpośrednio w naszą stronę.
Czytaj także: Maksimum słoneczne nie takie przewidywalne. Co naprawdę dzieje się ze Słońcem?
Każdy wyemitowany w najbliższych dniach koronalny wyrzut masy, czyli obłok wysoce zmagnetyzowanej plazmy wyrwany z powierzchni Słońca, ma szansę — po pokonaniu dzielących nas od Słońca 150 milionów kilometrów — uderzyć bezpośrednio w magnetosferę Ziemi, wywołując zaburzenia pola magnetycznego i powodując problemy w komunikacji radiowej oraz działaniu satelitów na orbicie i sieci energetycznej na powierzchni planety. Oczywiście, takiemu wydarzeniu towarzyszyć mogą także zorze polarne widoczne nawet na średnich szerokościach geograficznych.

Aktualnie specjaliści z Centrum Prognozowania Pogody Kosmicznej NOAA analizują dane z koronografu, aby potwierdzić, czy wraz z opisywanym tutaj rozbłyskiem klasy M doszło do wyrzutu masy. Wyniki tych obserwacji pozwolą ocenić potencjalne zagrożenie i przewidzieć, jak silne mogą być ewentualne burze geomagnetyczne.
Jednocześnie uwaga astronomów skupia się również na innej, nowo formującej się plamie słonecznej, AR4048. Mimo że nie jest ona jeszcze skierowana w stronę Ziemi, wykazuje znaczną aktywność, regularnie emitując rozbłyski. Jej dalszy rozwój jest uważnie monitorowany, gdyż może ona stać się kolejnym znaczącym źródłem zakłóceń pogody kosmicznej w najbliższym czasie. Jakby nie patrzeć, Słońce znajduje się aktualnie w maksimum aktywności słonecznej w swoim 11-letnim cyklu aktywności. Obecność wielu plam słonecznych na tarczy słonecznej jednocześnie nie jest w tej sytuacji niczym nietypowym.
Czytaj także: Blackout radiowy nad Amerykami. Słońce znowu dało o sobie znać
Ryzyko wystąpienia rozbłysku klasy X, najsilniejszego z możliwych, w ciągu najbliższych trzech dni szacowane jest przez NOAA na 25 proc. Jeśli taka erupcja nastąpi, a dodatkowo dojdzie do koronalnego wyrzutu masy (CME), Ziemia może doświadczyć silnych burz geomagnetycznych. Ich konsekwencje mogą obejmować zakłócenia w komunikacji radiowej, działaniu satelitów i systemach GPS. Jednak z drugiej strony, taka aktywność słoneczna zwiększa szanse na pojawienie się oszałamiających zórz polarnych, które stanowią jedno z najbardziej niezwykłych zjawisk naturalnych. Warto zatem śledzić informacje o aktywności słonecznej, aby takiego widowiska nie przegapić.