Potrzebujemy paczkomatów na kółkach. Liczby UKE nie kłamią

Paczkomaty zmieniły sposób, w jaki przesyłamy sobie paczki, a w miastach są nieodłącznym elementem krajobrazu. Jednak ten system potrzebuje jeszcze wielu poprawek.
Paczkomat inpost

Źródło: Centrum prasowe InPost

Urząd Komunikacji Elektronicznej przygotował raport, wskazujący mocne i słabe strony sieci paczkomatów. Jedną z jego wad można zobaczyć, gdy tylko wystawi się nos za miasto. W województwie łódzkim, mazowieckim lub małopolskim rzeczywiście trudno wyjść z domu, by nie potknąć się o paczkomat. Są jednak gminy, w których jedno urządzenie musi obsłużyć nawet 2,6 tysiąca osób.

Niemniej analiza danych z 2023 roku mówi jasno: Polacy kochają automaty paczkowe. Dostawa do paczkomatu była w tym roku najczęściej wybieraną metodą odbioru przesyłek – 51,1 proc. całkowitego wolumenu przesyłek kurierskich. Jako że paczek tych był w 2023 roku ponad miliard, spokojnie można założyć, że automaty pozwoliły nam odebrać przynajmniej 511 milionów przesyłek kurierskich. Przesyłki odebrane przez kuriera, ale skierowane do odbioru w automacie stanowiły 34,3 proc. wszystkich nadań w Polsce, nadania w automacie stanowiły 11,7 proc. wolumenu.

Czytaj też: Od teraz paczki z Allegro odbierzesz w wielu nowych miejscach

Mobilny paczkomat na sezon zakupowy

Liczba odbieranych w automatach paczek zmienia się z miesiąca na miesiąc. Nietrudno domyślić się, że rekord padł w grudniu 2023 roku (55 milionów przesyłek), a najspokojniejszy był luty (34 mln). Nadań było nieznacznie mniej, odpowiednio 44 i 32 mln, za co odpowiada zapewne handel internetowy. Niemniej w grudniu 2023 roku każdy Polak dostał średnio ponad 5 przesyłek.

UKE szacuje, że w grudniu 2023 skrytki na przesyłki były zapełnione w 70,6 proc. Oczywiście zakłada się tu średnie obłożenie przez cały miesiąc i identyczny czas oczekiwania każdej paczki na odbiór: 24 godziny. Realnie wiemy, że bywa różnie. W miastach zdarzało się, że pojazdy kurierów służyły jako dodatkowy paczkomat na kółkach, jeśli przesyłki z prezentami świątecznymi nie mieściły się w automatach.

W raporcie UKE można przeczytać:

Sytuacja ta sugeruje, że rozwój infrastruktury automatów paczkowych powinien uwzględniać nie tylko wzrost liczby urządzeń, ale także bardziej elastyczne zarządzanie w sezonie szczytowym. Tym bardziej że w listopadzie i grudniu ponad 20 mln przesyłek zostało nadanych przez automaty paczkowe.

To oznacza, że gdy Polaków ogarnia zakupowe szaleństwo, przydałyby się dodatkowe automaty. Rozwiązaniem mogą być urządzenia przenośne, które nie będą wymagały ciągłej obecności kuriera i będą dostępne dla klientów przez całą dobę.

Niemniej automaty paczkowe spisały się na medal w szczycie. 95,9 proc. przesyłek kurierskich było gotowych do odbioru w paczkomacie następnego dnia po nadaniu. Dla porównania kurierzy doręczyli następnego dnia 93,9 proc. paczek. Punkty odbioru i nadawania przesyłek zostały wyraźnie z tyłu – tylko 78,9 proc. skierowanych do nich przesyłek czekało na odbiór następnego dnia.

Nierówny dostęp do paczkomatów

Urząd Komunikacji Elektronicznej podaje, że na koniec 2023 roku w Polsce działało 38381 automatów paczkowych, zarządzanych przez siedmiu operatorów pocztowych. Łącznie w tych automatach mieliśmy do dyspozycji 4141480 skrytek na przesyłki. Jako że dane pochodzą sprzed ponad roku, można bezpiecznie założyć, że w momencie pisania tekstu (w lutym 2025 roku) jest ich jeszcze więcej.

Czytaj też: Poczta Polska będzie tupać ze złości. Pisma urzędowe można nadać kurierem

Największe zagęszczenie automatów jest oczywiście w miastach. Czasami na jednym rogu stoi kilka urządzeń różnych operatorów. Paczkomaty nie są jednak równomiernie rozłożone. Mieszkańcy miast mają do nich kilka kroków, mieszkańcy wsi muszą zaś pokonywać znaczne odległości, by skorzystać z paczkomatów.

W gminach miejskich województwa łódzkiego na jeden automat paczkowy przypada średnio 606 mieszkańców. Na drugim końcu spektrum są gminy wiejskie województwa podlaskiego – 2,6 tysiąca osób na jeden paczkomat. W województwie mazowieckim w końcówce 2023 roku stało ich ponad 6 tysięcy, czyli 15 proc. wszystkich urządzeń w Polsce. Dla porównania w województwie opolskim było ich zaledwie 784 – marne 2 proc. Dysproporcji nie da się wytłumaczyć tylko różnicą w powierzchni zajmowanej przez województwa.

UKE podkreśla, że choć wielu Polaków utyskuje na „paczkomatozę”, nie brakuje takich, którzy z otwartymi ramionami przyjmą nowe maszyny. Jako przykład podaje mieszkańców województwa lubuskiego (975 automatów) czy przywołanych wcześniej województw opolskiego i podlaskiego. Paradoksalnie, nawet tam, gdzie automatów jest mnóstwo (woj. mazowieckie i śląskie, odpowiednio 6147 i 5141), znajdą się luki do uzupełnienia.