Gotowi na ładowanie elektryków w 10 minut? I to zimą!

Zima to zmora kierowców, nie tylko ze względu na śliskie drogi i zamarznięte szyby. To także czas, w którym akumulatory są narażone na szybsze rozładowywanie. Ich ładowanie trwa zarazem dłużej, co jest szczególnie problematyczne w przypadku elektryków. Na szczęście wkrótce tego typu komplikacje powinny okazać się zdecydowanie mniej istotne, niż do tej pory.
zdjęcie poglądowe

zdjęcie poglądowe

To w związku z doniesieniami o eksperymentalnym akumulatorze, który w temperaturze poniżej zera stopni Celsjusza ładuje się w ciągu zaledwie dziesięciu minut. Takie urządzenie w wariancie litowo-jonowym może zasilać elektryczne samochody, zapewniając im duży zasięg bez konieczności wielogodzinnego ładowania.

Czytaj też: Unia Europejska poluzuje normy. To konieczne, jeśli w Europie mają jeździć europejskie elektryki

Za doniesieniami w tej sprawie stoją przedstawiciele Uniwersytetu w Michigan. Ich akumulator jest wyposażony w powłokę przewodzącą jony oraz stały elektrolit. Nie wymaga przy tym zmian w sferze chemicznej ani na etapie produkcji. Kiedy przyszła pora na testy tej technologii, okazało się, że pełne ładowanie trwa około 10 minut i to w temperaturach wyraźnie poniżej zera stopni Celsjusza.

Dzięki nowej technologii akumulatora inżynierowie sprawili, że można je naładować w 10 minut i to nawet przy temperaturach poniżej zera stopni Celsjusza

Arbor Battery Innovations ma w planach komercjalizację tego rozwiązania. Co istotne, produkcja takich akumulatorów ma być możliwa nawet w obecnie istniejących fabrykach – bez wprowadzania znaczących zmian. Jeśli zaś chodzi o panaceum na dotychczasowe problemy z wolnym ładowaniem i szybkim rozładowywaniem akumulatorów w niskich temperaturach, to inżynierowie ze Stanów Zjednoczonych podzielili się swoim sposobem. 

Jak wyjaśniają, kluczem była grubość wysoce uporządkowanych elektrod z wzorem laserowym. Takowe pozwalają na szybki transport jonów do elektrody masowej, choć wyłącznie w temperaturach oscylujących wokół temperatury pokojowej. W wartościach bliskich zeru obserwowano natomiast gromadzenie się metalicznego litu na anodzie.

Czytaj też: Powstaje pierwsza miejska farma fotowoltaiczna w Polsce. Ta inwestycja zmieni oblicze naszej energetyki

Wyjście? Pokrycie 20-nanometrową warstwą szklistego materiału. Taka powłoka, znana jako LBCO, miała pozwolić na szybkie ładowanie nawet w niskich temperaturach – i to bez obaw o degradację ogniw. Po 100 cyklach ładowania i rozładowywania zmierzono ponad 97 procent pierwotnej pojemności przy 15-minutowym ładowaniu w temperaturze -10 stopni Celsjusza oraz ponad 92 procent pierwotnej pojemności przy 10-minutowym ładowaniu w tej samej temperaturze. Szczegółowe informacje w tej sprawie zostały zamieszczone na łamach Joule.