Nowe Harleye są duże, wygodne i bardzo pewne siebie. Europa najwyraźniej nadal chce tego mitu
Harley-Davidson w Europie zawsze trochę gra na podwójnym kodzie. Z jednej strony to marka obudowana amerykańskim mitem tak grubą warstwą chromu, skóry i niskiego basu z wydechu, że właściwie nie trzeba jej przedstawiać. Z drugiej – na europejskich drogach ten mit musi się zmieścić między ciasnym rondem, strefą ograniczonego ruchu, ceną paliwa i pogodą, która potrafi zepsuć nawet najlepiej zaplanowany weekend. Mam wrażenie, że amerykańska marka coraz mocniej rozumie, że sama legenda już nie wystarczy. Owszem, nadal działa. Nadal przyciąga ludzi na zloty, nadal budzi emocje i nadal sprawia, że parking pełen Harleyów wygląda jak osobna infrastruktura drogowa. Ale współczesny […]




























































